Jak wspierać dzieci w czasie pandemii – przyjazna komunikacja między rodzicami i dziećmi

komunikacja w rodzinie

W poprzednim tekście skupiłam się na roli budowania więzi rodzinnej w łagodzeniu skutków stresu wywołanego pandemią i wynikającymi z niej ograniczeniami i zmianami.

W tym artykule opisuję kilka najważniejszych zasad dobrej komunikacji tak, aby dzieci odbierały nas jako osoby pomocne, wspierające, którym warto zaufać, warto zwierzyć się ze swoich trudności, poradzić się w ważnej sprawie. Ale także osób, które mają do nich zaufanie, wierzą w ich możliwości, zachęcają do podejmowania wyzwań. Każdy rodzic może zadać sobie pytanie – jak postrzega mnie moje dziecko? Czy mówi mi o swoich problemach? Może jest wycofane, na pytania odpowiada półsłówkami i chowa się za tabletem? A może odwrotnie – zalewa opowieściami, domaga się decydowania za nie lub potwierdzania swojej racji? Przyjazna komunikacja pomaga lepiej zrozumieć dziecko w każdym wieku, skłonić do wyrażenia swojego zdania i zachęcić do współpracy.

Jak słuchać by zrozumieć?

Aktywne słuchanie jest sposobem prowadzenia rozmowy, w której rodzic skupia się całkowicie na zrozumieniu dziecka. Nie próbuje przekazać mu swoich rad, pomysłów na rozwiązanie problemu, nie krytykuje, nie wyraża własnego zdania. Inaczej mówiąc – nie próbuje w tym momencie „wychowywać”, ale pokazuje dziecku swoje zainteresowanie, chęć zrozumienia jego potrzeb, dowiedzenia się co się zadziało, jak dziecko się z tym czuje, co myśli i co zamierza. Na przekazanie dziecku swojego zdania przyjdzie czas później, gdy upewnimy się, że dobrze je rozumiemy i że ono poczuło się wysłuchane i zrozumiane przez nas.

Aktywne słuchanie można stosować gdy dziecko opowiada nam wydarzenia dnia, gdy chcemy dowiedzieć się co sądzi o wspólnie obejrzanym filmie, ale także gdy jest ono zniechęcone i odmawia współpracy.

Oto lista stwierdzeń i pytań „otwierających”, które zachęcają do kontynuacji wypowiedzi.

  • Wyglądasz na zadowolonego z życia. Jak minął twój dzień?
  • Co ci się najbardziej podobało (w filmie, na wycieczce, na zajęciach)?
  • Powiedz coś więcej.
  • Co w tym było dla ciebie najtrudniejsze?
  • Mam wrażenie, że coś cię martwi. Chcesz o tym pogadać?

Czasem dzieci nie chcą z nami rozmawiać, zwłaszcza gdy nie są pewne naszej reakcji. Boją się krytyki, „kazania”, kolejnych zakazów czy nakazów. W takiej sytuacji potrzebują wielu dobrych doświadczeń, żeby ponownie się otworzyć.

Czy i jak chwalić dzieci?

Chwalenie może być informacją zwrotną dla dziecka, że coś zrobiło zgodnie z oczekiwaniami, że dobrze sobie poradziło. Jednak zbyt częste chwalenie za „byle co” sprawia, że dzieci czują się bez przerwy oceniane. Wówczas brak spodziewanej pochwały jest przez nie odbierany jako krytyka, oznaka, że rodzice nie są zadowoleni. Dziecko może uzależnić się od ciągłych wyrazów uznania i stale się ich domagać. Oznacza to, że zaczyna robić różne rzeczy nie z własnej chęci, ale żeby uzyskać upragnioną pochwałę. Podobnie działa uczenie się wyłącznie dla stopni.

Gdy dziecko przyzwyczajone do częstych pochwał trafia w nowe środowisko, do przedszkola lub szkoły, gdzie musi radzić sobie bez ciągłego „dopingowania”, może się poczuć nagle nieważne, nielubiane, może też domagać się uznania zamiast cieszyć nowymi aktywnościami.

Gdy pochwał używamy oszczędnie uczymy dziecko, że pewne rzeczy należy po prostu wykonać, nie dla nagrody, ale dla siebie samego czy innych członków rodziny. Gdy dziecko nie jest stale oceniane, jego poczucie własnej wartości jest mniej uzależnione od aprobaty otoczenia.

Dobra pochwała powinna być związana z istotnymi osiągnięciami dziecka – nauczeniem się nowej umiejętności, na przykład jazdy na rowerze, zdobycia nagrody za długo przygotowywany projekt, pokonanie konkretnego lęku (na przykład przed dentystą). Czasem warto też podzielić się z dzieckiem swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi robionych przez nie postępów.

Pochwała powinna być szczera, konkretna i jednoznacznie pozytywna. Nie może być wykalkulowaną próbą manipulacji ani zawoalowaną krytyką.

Oto przykłady takich pseudo „pochwał”.

  • „Pięknie posłałeś dziś łóżko. Dlaczego nie możesz tak robić codziennie?”
  • „Widzę, że potrafisz to robić bardzo dobrze … Od dziś będzie to twój obowiązek.”

Gdy wypowiadamy szczerą pochwałę, wówczas ton głosu, mimika i słowa tworzą spójną całość i są odpowiednio odbierane przez dziecko.

Oto przykłady prawdziwych, konkretnych pochwał:

  • „Jak patrzę na twój rysunek, to zaczynam myśleć o wiośnie i słyszeć śpiew ptaków.”
  • „Usiadłeś o oznaczonej godzinie do lekcji i odrabiałeś je przez prawie dwie godziny, aż wszystko skończyłeś. To się nazywa pracowitość!”
  • „Podobał mi się sposób w jaki pocieszałeś Bartka. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela jak ty.”

Jeżeli dziecko z jakiegoś powodu nie reaguje na pochwały, to być może podejrzewa nas o chęć manipulacji, obawia się, że zostanie obciążone dodatkowymi obowiązkami lub że usłyszy zaraz słowa krytyki. Aby nauczyć je dobrze przyjmować pochwały w takim przypadku, trzeba być cierpliwym, nie zniechęcając się obojętnością czy protestami dziecka. Zmiana może nastąpić nawet po pół roku takiego postępowania.

Oprócz doceniania sukcesów ważne jest także pokazywanie dziecku wartości płynącej z samego działania, niezależnie od rezultatu. Nawiązujemy wtedy do zauważonych emocji i przeżyć.

  • „Patrzę jak ćwiczysz te sztuczki na hulajnodze. Widzę, że sprawia ci to dużą radość.”
  • „Widzę jak cieszy cię mieszanie kolorów i wypróbowywanie różnych pędzli”.

Dziecko nabiera wtedy poczucia, że nie liczy się wyłącznie sukces, ale równie ważne są doświadczane przez nie pozytywne emocje towarzyszące działaniu.

Jak wydawać polecenia?

Większość z nas nie lubi gdy inni mówią nam, co mamy zrobić. Podobnie dzieci, zwłaszcza gdy są zajęte zabawą, piszą ze znajomymi w mediach społecznościowych lub po prostu leżą na kanapie.

Rodzice czasem wydają polecenia zniecierpliwionym tonem, bo proszą o coś bezskutecznie po raz kolejny, czasem formułują je w taki sposób, że brzmi to jak prośba, zwiększając ryzyko, że zostaną zignorowani. Oto kilka rzeczy, o których warto pamiętać, gdy chcemy komunikować się skutecznie.

  • Pomyśl czy to dobry moment. Czasem do zrobienia jest coś co można wykonać później, a dziecko np. jest w trakcie czynności, którą trudno przerwać.
  • Przyciągnij uwagę dziecka. Nikt nie lubi, gdy jego głos jest ignorowany. Upewnienie się, że dziecko nas widzi i słyszy zapobiega niezadowoleniu. Można podejść do dziecka, zwrócić się po imieniu, położyć mu rękę na ramieniu, poprosić, żeby przerwało to co robi i na nas spojrzało.
  • Powiedz, o co ci chodzi w możliwie prosty sposób. Określ co ma być zrobione, kiedy i jak. Polecenie nie może przypominać propozycji.
  • Dostosuj wypowiedź do możliwości dziecka. Małe dzieci nie są jeszcze w stanie zapamiętać i wykonać zbyt złożonych poleceń. Podobnie dziecko, które łatwo się rozprasza, może mieć problem z ich wykonaniem.
  • Jeżeli chcesz się upewnić, że dziecko dobrze cię zrozumiało, poproś o powtórzenie polecenia własnymi słowami.
  • Jeżeli dziecko ignoruje polecenie należy wyczuć czy wynika to z zaabsorbowania czymś innym czy też jest świadomą próba sił.
  • W przypadku „czynnego oporu” staramy się zareagować tak, aby nie dać się zlekceważyć, ale też nie upokarzać czy zawstydzać dziecka. Skuteczne stawianie granic nie nadwyręża ani autorytetu rodzica ani więzi między rodzicem i dzieckiem.

rodzina

 Jak się kłócić?

Konflikty w rodzinie są nieodłączną częścią codzienności. Sposób prowadzenia sporu między dorosłymi ma bardzo duży wpływ na samopoczucie dzieci, kształtuje też ich umiejętności radzenia sobie w podobnych sytuacjach. Oto kilka zasad „zdrowej” kłótni:

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia rodzina gromadzi się przy wspólnym śniadaniu. Nagle mąż zwraca się do żony, że nie da jednak rady odebrać małego z przedszkola, bo ma ważne zebranie w pracy. Zupełnie o tym zapomniał. Żona z kolei ma w tym czasie długo wyczekiwaną wizytę u lekarza.

  • Staramy się opanować nadmierne emocje, uspokoić oddech, mówić normalnym tonem głosu. Jeżeli dziecko jest świadkiem wybuchów złości i pretensji, krzyczenia na siebie czy uderzania pięścią w stół, traci poczucie bezpieczeństwa. Może też nauczyć się, że rację ma ten, kto głośniej krzyknie, kto zachowuje się bardziej bezwzględnie, jest silniejszy. Ochłonięcie pomaga też w znalezieniu rozwiązania.
  • Zajmujemy się „tu i teraz” czyli istotą konfliktu. Często taka sytuacja budzi określone wspomnienia, skojarzenia. Zaczyna się wzajemna litania pretensji dotyczących całokształtu wspólnego życia, wytykanie dawnych niepowodzeń. Rozmowa w stylu: „bo ty zawsze”, „bo ty nigdy” Trzymanie się konkretnej sprawy pozwala skoncentrować się na szukaniu rozwiązania.
  • Mówimy o swoich emocjach i potrzebach. Dziecko uczy się, że są one ważne i że można o nich powiedzieć zamiast je odgrywać poprzez krzyk czy rzucanie przedmiotami.
  • Zwracamy się do siebie z szacunkiem. Unikamy całościowych negatywnych ocen. Powiedzenie „ta wizyta jest dla mnie ważna, miałam dostać skierowanie na badania” to pokazanie problemu zachęcające do szukania rozwiązań (np. mąż postanawia nie iść na zebranie, rodzice dzwonią po babcię, mąż proponuje, żeby żona poszła na wizytę prywatną). Rzucenie mężowi „jesteś nieodpowiedzialny, jak zwykle” utrudnia wspólne szukanie rozwiązania, może przekierować spór w stronę wzajemnego obrzucania się epitetami i dowodzenia, kto jest bardziej odpowiedzialny. Wszyscy wiemy jak daleko może taka kłótnia odbiec od konkretnego problemu. Dziecko słyszy negatywne komunikaty na temat ojca i matki. Jeżeli takie sytuacje często się powtarzają może zacząć negatywnie oceniać jedno lub oboje rodziców, a to wpływa też i na jego samoocenę.
  • Staramy się zakończyć spór znalezieniem rozwiązania, ustaleniami na przyszłość, pogodzeniem się i przeprosinami. Uczymy dzieci, że konflikty mogą być konstruktywne – pozwalają usłyszeć o wzajemnych potrzebach, wyrazić emocje, zadbać o relację.

W sytuacji konfliktu z dzieckiem obowiązują te same zasady. Pamiętamy tylko, że to osoba dorosła odpowiada za przebieg takiego sporu, to ona modeluje właściwe zachowanie, panuje nad emocjami, nie daje się wciągać w „przepychankę słowną”. Czasem dzieci wręcz testują rodziców, ich wytrzymałość i wówczas, jeśli stracą oni panowanie nad sobą, dziecko w pewien sposób wygrywa. Może czuć pewną satysfakcję, ale jednocześnie traci oparcie, bo jak można oprzeć się na rodzicu, który daje się wodzić za nos dziecku? Jeżeli czujemy się doprowadzeni do przysłowiowej „białej gorączki” warto zadać sobie w myślach pytanie: „kto tu jest dorosły”, odetchnąć głęboko i pokazać dziecku adekwatną, wyważoną reakcję. Jeżeli to się nie uda, pozostaje nam po ochłonięciu przeprosić dziecko za nasz wybuch.

Jak stawiać granice?

Jak wiemy, każde dziecko potrzebuje granic, zarówno dla własnego bezpieczeństwa fizycznego, jak i żeby czuć się ważnym  i bezpiecznym. Jednocześnie dzieci, w różnym stopniu, często sprawdzają na co mogą sobie pozwolić, wpadają na szalone pomysły czy po prostu mimo zakazu nie potrafią oprzeć się pokusie.

Niełatwa sztuka przyjaznego stawiania granic polega na połączeniu stanowczości z szacunkiem wobec dziecka. Te same słowa można wypowiedzieć spokojnie, przekazując dziecku informację o zasadach i naszych oczekiwaniach albo ze złością i groźbą w tonie głosu. Ponadto stawiając granice warto od razu przedstawić swoje oczekiwania, aby dziecko dostało komunikat co może zrobić, a nie czego ma nie robić. Jest to szczególnie pomocne w przypadku młodszych dzieci. Jeżeli chcemy zapowiedzieć dziecku jakie będą konsekwencje jego działania, należy zrobić dokładnie tylko to. Nie chodzi o straszenie dziecka, zapowiadanie mu z satysfakcją jak zostanie ukarane, ale o przypomnienie informacji. Oto przykładowe komunikaty pokazujące stawianie granic na spokojnie lub jako wyraz frustracji osoby dorosłej. Jakie uczucia może wzbudzać w dziecku każdy z nich?

  • „Co ty wyrabiasz, zwariowałeś? Złaź stąd natychmiast!”
  • „Janku, zejdź i usiądź na krześle.”
  • „Nie biegaj tutaj, jest nierówno i zaraz coś sobie zrobisz jak zwykle.”
  • „Powoli, zobacz jak tu nierówno.”
  • „Zgłupiałaś? Kto ci pozwolił to brać?”
  • „Aniu, odłóż to, nie zgadzam się na zabawę moimi kosmetykami.”
  • „Już piąta, siadaj do lekcji. Nie chcesz – to nie ma dziś żadnego grania, zapomnij!”
  • „Arku umawialiśmy się, że o piątej siadasz do lekcji. Jest już po piątej. Pamiętasz naszą umowę?”

Czasem granice stawiamy także naszym zachowaniem lub gestem. Na przykład po słownym upomnieniu zagradzamy małemu dziecku drogę tam, gdzie nie powinno wchodzić lub bierzemy je na ręce. Przy usypianiu, gdy skończyły się już rozmowy i czytanie bajki, a dziecko próbuje nas zagadać, możemy po prostu milczeć.

Wyznaczanie dziecku granic w odpowiedni sposób jest trudnym zadaniem. Czasem nie wiemy czy pozwolić czy zabronić. Nie wiemy, na ile okazać emocje, żeby nie zalać nimi dziecka, nie przestraszyć go czy wyprowadzić z równowagi. Czasem jesteśmy przemęczeni, zdenerwowani, źli, że dziecko po raz kolejny nas ignoruje. Wiele decyzji trzeba podejmować szybko, czasem trzeba je zmienić i zmierzyć się z buntem czy rozżaleniem dziecka. Ważne, żeby stawiane granice służyły mu, porządkowały jego świat, dawały poczucie bezpieczeństwa. Dziecko nie może czuć, że wszystko zależy od humoru ojca czy matki. Dlatego istotne jest ustalenie w domu pewnych zasad, które są jak drogowskaz przy stawianiu granic w konkretnych sytuacjach.

Jak ustalać zasady i czy zawsze się ich trzymać?

Przyjazne zasady mają służyć tworzeniu w domu dobrej atmosfery, pomagać w podejmowaniu drobniejszych decyzji. Nie istnieją same dla siebie. Dlatego zdarzają się sytuacje, w których można od niektórych z nich odstąpić, postąpić inaczej, zaskoczyć dziecko. Bo to nie zasady są najważniejsze, ale relacje w rodzinie.

Jedną z ważniejszych zasad jest taka, aby nie było ich zbyt dużo. Oto przykładowy „kodeks domowy”:

  1. Jesteśmy dla siebie mili.
  2. Pomagamy sobie nawzajem.
  3. Wszyscy mają swoje obowiązki i starają się je wypełnić jak najlepiej.
  4. Konflikty rozwiązujemy pokojowo.
  5. Rządzą rodzice, ale zdanie dzieci zawsze jest wysłuchiwane.

Oczywiście w każdej rodzinie funkcjonuje dużo więcej różnego rodzaju zasad dotyczących spraw organizacyjnych – gdzie odkładamy brudne rzeczy do prania, co się dzieje, gdy ktoś tego nie robi, kiedy dzieci mają odrabiać lekcje, kto za co odpowiada, jakie są konsekwencje w przypadku nieodpowiednich zachowań.

Ważne, żeby zachować pewną elastyczność w egzekwowaniu ustaleń. Są sytuacje, kiedy można pewne rzeczy odpuścić lub odłożyć w czasie. W rodzinie dziecko powinno czuć się przede wszystkim kochane, akceptowane, dobrze rozumiane. Intuicja rodzicielska może nam podpowiedzieć kiedy można na przykład odstąpić od umówionych konsekwencji, a kiedy dla dobra dziecka trzeba twardo wytrzymać jego niezadowolenie czy łzy.

Przyjazna komunikacja w rodzinie pomaga pielęgnować relacje, wzmacniać więzi, tworzyć atmosferę zrozumienia, szacunku i akceptacji. Zazwyczaj wymaga sporego wysiłku, gdy nie mieliśmy dobrych wzorców w swoim dzieciństwie, w sytuacjach trudnych, gdy odczuwamy silne negatywne emocje, gdy dookoła słyszymy komunikaty, których celem jest wymuszenie jakiegoś zachowania czy udowodnienie swojej racji. Czasem trafiają nam się dzieci bardzo wymagające, łatwo ulegające stresowi, z tendencjami do ciągłego niezadowolenia czy kwestionowania decyzji dorosłych. Czasem nasz partner czy babcia dziecka nie uznaje naszego stylu wypowiedzi, nie wspiera nas w dążeniu do wypracowania sposobów przyjaznej komunikacji. Mimo wszystko warto zastanowić się jak odbierane są nasze wypowiedzi, co dziecko może z nich wyczytać między wierszami i czy na takich efektach nam zależy. Można też pomyśleć jak chcielibyśmy być traktowani w naszym dorosłym otoczeniu. Co nas dodatkowo motywuje do wykonywania zadań w pracy, a co zniechęca lub budzi niepokój?

Dziecko nie jest w stanie całkiem samodzielnie kierować swoim postępowaniem, ale podobnie jak my potrzebuje szacunku, akceptacji i zachęty do dokonywania dobrych, choć czasem trudnych wyborów.

Bibliografia poszerzająca temat

Kołakowski A., Pisula A. (2018) Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna.

Faber A., Mazlish E. (2013) Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły.

Faber A., Mazlish E. (2016) Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały.

Faber J., King J. (2017) Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. Poradnik przetrwania dla rodziców w wieku 2-7 lat

Autor: Anna Biernacka

Załączniki:

Przyjazna komunikacja – dodatek

    Write a comment